Zamówiłam plastikowe koraliki i nie miałam za bardzo pomysłu co z nimi zrobić. Ale wzięłam czarny drucik i zaczęłam się nim bawić aż wyszło takie coś. A ponad to drucik jest tak miękki że nie potrzebowałam nawet cążków, modelowałam go palcami dzięki czemu miałam więcej zabawy ;). Tylko nie umiałam się zdecydować który kolor będzie najlepszy więc dałam wszystkie trzy :).
P.S. Wszystkie są króciutkie, mają jakieś 40mm długości z biglem.
środa, 1 maja 2013
niedziela, 28 kwietnia 2013
Koronkowo
Blogowanie na razie nie idzie mi za najlepiej, bo robię zdecydowanie za duże przerwy między postami. No cóż, mam nadzieje że wreszcie zacznę być bardziej aktywną blogerką ;).
Ale postępy robię, ponieważ wreszcie sfotografowałam większą część wykonanych przeze mnie błyskotek, którymi mogę się wreszcie pochwalić. Nie pokaże wszystkiego od razu, lecz po trochu, bo co za dużo to nie zdrowo.
Tę nazywam 'koronką'. Te większe są kontynuacją tych pierwszych ponieważ miałam wtedy fazę na dłubanie,
Ale postępy robię, ponieważ wreszcie sfotografowałam większą część wykonanych przeze mnie błyskotek, którymi mogę się wreszcie pochwalić. Nie pokaże wszystkiego od razu, lecz po trochu, bo co za dużo to nie zdrowo.
Tę nazywam 'koronką'. Te większe są kontynuacją tych pierwszych ponieważ miałam wtedy fazę na dłubanie,
sobota, 9 marca 2013
Siedemnastego marca w Chorzowie
Jak mówi tytuł na plakacie jest już dziewiąty jarmark. A co to są te ładne rzeczy? To rękodzieło chyba we wszystkich dziedzinach. Byłam tam rok temu i nie chciałam stamtąd wychodzić. Tyle różności! Sam Dom Kultury w Chorzowie jest piękny a z tymi stoiskami, jego wnętrze było cudne! Jedyny minus to taki że jest strasznie ciasno. Ale da się przeżyć ;)
Nie mogę się doczekać! Sama będę się tam wystawiać (nie będzie tego dużo ale zawsze coś), ale też mam odłożoną sumkę na te wszystkie śliczności. Tylko pewnie znowu sama nie będę wiedziała co wybrać bo będzie mi się wszystko podobało. No ale cóż, zobaczymy jak to będzie za tydzień!
sobota, 26 stycznia 2013
Gdzie te pisaki dać?
Jakiś czas temu natknęłam się w internecie jak zrobić papierowe pudełko. Na zdjęciu samo pudełko wyglądem nie zachwycało, ale patrząc na instrukcje stwierdziłam że jest tak proste że mogę się wziąć za to od razu. Tak jak się spodziewałam, poszło szybko i łatwo, a przez brak pokrywki miałam mniej kłopotu. Jednak potem pojawił się pewien problem. Jak je ozdobić? Myślałam, myślałam, aż wymyśliłam.
Czarnym tuszem i piórkiem namalowałam mój wzorek na niektórych ściankach, a na najwyższym poziomie dodałam parę ziarenek gruboziarnistego brokatu (każde ziarenko zostało osobno przyklejone). Na koniec pomalowałam werniksem co jeszcze bardziej nasyciło kolory i zabezpieczyło pudełko (w końcu to papier). Roboty trochę miałam ale jestem bardzo zadowolona z efektu. Dzieło to trafiło jako prezent do mojej koleżanki, gdzie od razu został napełniony długopisami i innymi pisakami (czyli zgodnie z przeznaczeniem :)).
Jeśli chodzi o zdjęcie, to zostało zrobione przy śnieżnej pogodzie więc światło nie jest najlepsze, ale sądzę że wystarczy.
wtorek, 8 stycznia 2013
Wszędzie brokat
Zamówiłam ostatnio brokatowe kulki do biżuterii, ładnie wyglądały na
stronie to wzięłam. Zawsze się przydadzą. Ale z zamawianiem w internecie
jest taki problem, że tylko widzisz dany produkt (który musi się ładnie
prezentować), a nie wiesz tak naprawdę jaki jest w realu. Na szczęście, po przyjściu paczki, okazały się być tak samo ładne jak na zdjęciu. To w czym tkwił problem? W tym że mocno się z
nich sypało. W efekcie ja i większość rzeczy wokół mnie były brokatowe.
Miałam dość i postanowiłam coś z tym zrobić. Tylko pytanie co? Co
by można zrobić aby się tak nie sypał? No więc spróbowałam tak: wzięłam
specjalny klej do brokatu, nalałam go trochę na zakrętkę po mleku (są
szerokie) i obtoczyłam w nim kuleczkę z brokatem. Musiałam ją jeszcze
wygładzić palcami, tak aby klej ją równomiernie pokrył. Następnie
odstawiłam na chwile aby wyschła i sprawdziłam efekt. Brokat się
nie sypie, a kulka lśni tak samo ;). Dla porównania na zdjęciu
umieściłam 3 przed i 3 po 'operacji'.
środa, 2 stycznia 2013
Biżu... Biżu... Biżuteria!
Dosyć długo nie pokazywałam nikomu biżuterii przeze mnie stworzonej. Zdecydowanie za długo. Więc postanowiłam ją trochę odświeżyć i pochwalić się, co też moje ręce wtedy stworzyły. Nie są to zdjęcia doskonałe, ale jestem z nich zadowolona :). Mam nadzieje że wam też się spodobają ;).
Te nazywam eko-kolczyki ponieważ są zrobione z masy perłowej, drewnianych kulek iiiii.... z moich podartych (specjalnie w tym celu) karnetów na zajęcia taneczne.
Te powstały, nie wiem jak to nazwać, przez przypadek? Wzięłam zielone kulki popatrzyłam co do nich pasuje i gdy przyłożyłam te średnie kulki i już wiedziałam że potrzebuje tylko jakiś mniejszych. Bardzo mi się podobały i też szybko poszły.
Ten komplet składa się z lawy wulkanicznej. Podczas zamawiania natrafiłam na takie właśnie koraliki i zamówiłam ile tylko mogłam. Bardzo lubię taki brąz, a czułam tez że będzie ładnie wyglądać.
Z tej jestem bardzo zadowolona. Nieraz widziałam takie "mieszane" w sklepach (które bardzo mi się podobały), lecz jakoś sama nie potrafiłam takiej stworzyć. Aż wreszcie wyszła.
Z ta był taki problem, że zrobiłam te wisiorki ale co dalej? Nie miałam żadnych łańcuszków. Postanowiłam spróbować z kółeczkami i udało się! Gdy moja siostrzenica ją zobaczyła musiała ją mieć od razu.
P.S. Za jakiś czas wrzucę parę następnych zdjęć moich tworów, o ile wreszcie wezmę ten aparat do rąk.
Te nazywam eko-kolczyki ponieważ są zrobione z masy perłowej, drewnianych kulek iiiii.... z moich podartych (specjalnie w tym celu) karnetów na zajęcia taneczne.
Te powstały, nie wiem jak to nazwać, przez przypadek? Wzięłam zielone kulki popatrzyłam co do nich pasuje i gdy przyłożyłam te średnie kulki i już wiedziałam że potrzebuje tylko jakiś mniejszych. Bardzo mi się podobały i też szybko poszły.
Ten komplet składa się z lawy wulkanicznej. Podczas zamawiania natrafiłam na takie właśnie koraliki i zamówiłam ile tylko mogłam. Bardzo lubię taki brąz, a czułam tez że będzie ładnie wyglądać.
Z tej jestem bardzo zadowolona. Nieraz widziałam takie "mieszane" w sklepach (które bardzo mi się podobały), lecz jakoś sama nie potrafiłam takiej stworzyć. Aż wreszcie wyszła.
Z ta był taki problem, że zrobiłam te wisiorki ale co dalej? Nie miałam żadnych łańcuszków. Postanowiłam spróbować z kółeczkami i udało się! Gdy moja siostrzenica ją zobaczyła musiała ją mieć od razu.
P.S. Za jakiś czas wrzucę parę następnych zdjęć moich tworów, o ile wreszcie wezmę ten aparat do rąk.
niedziela, 9 grudnia 2012
Te czarne oczy
Dosyć często słyszę że jestem szalona i że mam szalone pomysły, lecz cóż na to poradzić, to po prostu ja.
A jednym z moich szalonych pomysłów jest rysowanie po ścianach.
Dla mnie gładka ściana w jednym kolorze to tło, np. do obrazów, zdjęć, rysunków, itp. No, ale jeśli tam nic nie ma, albo jest ledwo co powieszone, to mnie aż korci żeby coś tam stworzyć, bo uważam że to także może być tło do malowania i rysowania.
Więc pewnego dnia chwyciłam za ołówek i machnęłam pierwszą kreskę na mojej prawie pustej ścianie. Nie od razu wszystko narysowałam, nie raz musiałam dosyć dużo gumować i rysowałam gdy akurat wzięła mnie wena (muszę powiedzieć że dosyć długo mi to szło). No, ale w końcu udało mi się dokończyć moje dzieło, choć muszę jeszcze zrobić parę kosmetycznych poprawek. Ciekawa tylko jestem jak będzie wyglądać cała twarz gdy dorysuje resztę. Mam niestety z tym problem, bowiem gdy coś zacznę, ciężko jest mi to doprowadzić do końca. Ale mam nadzieje że tym razem uda mi się dokończyć.
A jednym z moich szalonych pomysłów jest rysowanie po ścianach.
Dla mnie gładka ściana w jednym kolorze to tło, np. do obrazów, zdjęć, rysunków, itp. No, ale jeśli tam nic nie ma, albo jest ledwo co powieszone, to mnie aż korci żeby coś tam stworzyć, bo uważam że to także może być tło do malowania i rysowania.
Więc pewnego dnia chwyciłam za ołówek i machnęłam pierwszą kreskę na mojej prawie pustej ścianie. Nie od razu wszystko narysowałam, nie raz musiałam dosyć dużo gumować i rysowałam gdy akurat wzięła mnie wena (muszę powiedzieć że dosyć długo mi to szło). No, ale w końcu udało mi się dokończyć moje dzieło, choć muszę jeszcze zrobić parę kosmetycznych poprawek. Ciekawa tylko jestem jak będzie wyglądać cała twarz gdy dorysuje resztę. Mam niestety z tym problem, bowiem gdy coś zacznę, ciężko jest mi to doprowadzić do końca. Ale mam nadzieje że tym razem uda mi się dokończyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)